czwartek, 30 sierpnia 2012

dzień 57 - mój mały rekord

Nie, nie, nie, nie chodzi tu o granice 90 kg. Wczoraj natomiast byłem na siłowni i zacząłem jak co zawsze prędkość 3 km/h za minutę 6 km/h i za minutę włączyłem 10 km/h. Pomyślałem, że może dam rade biec przez 20 minut. Po dziesięciu chciałem odpocząć ale szkoda mi było stracić tego czasu i stało się. Nawet nie byłem jakoś specjalnie wymęczony ale biegłem przez 20 minut prędkością 10 km/h a w sumie pokonałem dystans ponad 3.5 km. Gdyby ktoś dwa miesiące temu powiedział, że dam radę tyle przebiec to nigdy bym nie uwierzył. Oczywiście dla tych co biegają od lat to pewnie śmieszny dystans ale jeśli ktoś chce sprawdzić jak to jest to włączcie sobie dziesiątkę :D

Dziś uświadomiłem sobie, że nie chce już pośredniego celu samego w sobie. Nie wiem czy waże 89.9 czy 91 czy 92 kg ale nie ma znaczenia przez ile tygodni taka waga się będzie utrzymywać i tak musi w końcu odpuścić bo ja nawyków nie zmienię a cel to 71 - 75 kg. Dopiero to da mi satysfakcję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz