40 dni temu jak zaczynałem dietę to znajomi też chcieli zacząć znaczy zamierzali zacząć razem ze mną. Oczywiście później był temat, że oni zaczną od poniedziałku no bo ja zacząłem na drugi dzień od czwartku. To była ich pierwsza wymówka. Takie usprawiedliwienie dla samego siebie, że się coś zrobi gdy nastąpią dane okoliczności. Ja sobie organizuje dietę, układam plan żywieniowy i badam co ze starych nawyków zamienić na te nowe i zdrowsze. Wczoraj się spotkaliśmy akurat mieli przerwę obiadową i wpadli do mnie. Kupili obiad po drodze, a ja myślę sobie co też jedzą i proszę bardzo, to właśnie jest mniej więcej codzienne żarcie moich znajomych
To czarne na ziemniakach to nie są robaki tylko coś co miało być zielone i zdrowe a'la koperek. Faktycznie na tle tego sera ten koperek to samo zdrowie, że hu hu
I jak wam się podoba ? widać ziemniaków nie żałowali, zapchanie się taką kaloryczną bombą to tragedia. Na tym mięsie to chyba jest jakaś szynka czy boczek albo bekon , może pieczarki jakieś i ser. Zapach tej potrawy na żywo sprawiał, że wyglądało smacznie ale ja teraz patrze inaczej na potrawy. W każdym razie oni to jedzą niemal co dzień.
Jak na mnie popatrzyli to byli zdumieni, mówili, że twarz mi się zmieniła, że widać postępy w diecie. Spytałem ich czy nie żałujecie tych prawie 40 dni gdzie jestem o około 9 kilo lżejszy. Zgadnijcie co powiedzieli ? Powiedzieli ze smutną miną, że żałują i że od dziś zaczną się odchudzać. Mowie, że straciliście tylko 40 dni nie pozwólcie przepuścić kolejnych. I potem zaczęły się wywiady wiadomo, a co jem, a jak a czemu to a tamta. Aż było miło móc tak pomóc. A przynajmniej widać w nich duży zapał teraz bo widzieli mnie. Ja pewnie po sobie tak nie widzę, że buzia inna czy coś ale po ubraniach czuje, że jest mnie coraz mniej.
A teraz trzymajcie się nie na głodniaka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz