Wczoraj byłem na kontroli wagi i niestety wynik to 93.2 czyli nieznacznie spadła waga jakieś 0.4 kg. Po małym wywiadzie z dietetyczką zauważyliśmy, że mój organizm ma tendencję do spadków co dwa tygodnie i potwierdzimy to za tydzień. Pamiętacie jak pisałem, że kiedyś już kilka razy próbowałem się odchudzać i nie mogłem zejść poniżej 90 kilo. Jak się okazuje mój organizm zbliżając się do tej wagi chce mnie oszukać i zniechęcić do stosowania diety. Taki stan może potrwać nawet 3 tygodnie i ta motywacja o której wczoraj pisałem jest tutaj najbardziej potrzebna.
Moja magiczna granica 90 kilo nie jest tylko liczbą jaka trzeba przekroczyć ale też psychicznym znacznikiem, że zmierzam w dobrym kierunku a zachłyśnięcie się tym stanem przy braku motywacji może spowodować wiele złego jak na przykład powrót do wagi wyjściowej. Ale wczoraj miałem miły akcent w pracy. Kumpel siedzi przy biurku a ja wychodzę z kuchni i nagle słyszę co mnie jest tak coraz mniej ? Nie wiem jak on to zauważył ale powiedział, że jakiś taki mniejszy jestem :D Gdyby to powiedziała koleżanka, która wiedziałaby, że się odchudzam uznałbym to za celowy jakiś tam gest. Gdyby powiedziała to jakaś obca kobieta uznałbym, że chce się umówić na kolacje ze śniadaniem. Ale, że to powiedział ktoś kto nie wiedział, że się odchudzam i to w dodatku tak szczerze powiedziane dało mi niezłego motywatora.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz