Wczoraj byłem u dietetyczki na kontroli i z dumą przyznam, że ważę 91.2 to spory sukces zwłaszcza, że nie spodziewałem się aż takiego spadku. 1.4 kg tłuszczu, a reszta to woda. Ten kilogram by przekroczyć granicę poniżej 90 to będzie mój najdłuższy maraton. Ponieważ planuje wyjechać z pewnością aktywność zmaleje ale i też będę starał się jeść o stałych porach. Być może znajdzie się jakieś miejsce z kuchnią i wtedy będzie można sobie robić samemu potrawy.
A co do pokoiku to właśnie wykończyłem i wygląda sobie skromnie. Taka w sumie miejscówka na spanie tylko. Kolory to są zupełnie niedobrane ale już nie chce mi się zmieniać więc wynik końcowy poniżej.
Podskakowywać

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz